Daje chleb, bo tak mu serce dyktuje

Gdyby było więcej takich ludzi jak Ferhat Hoxhaj, to świat byłby lepszy. Mający 33 lata właściciel piekarni “Arena” w serbskim mieście Prijepolje kilka dni temu wywiesił na drzwiach piekarni kartkę z informacją, że codzienne da za darmo chleb osobom, które nie mają za co go kupić. Ferhat nie pyta, czy potrzebujący jest, Serbem, Albańczykiem czy Romem, bo głód wszystkich zrównuje.
Piekarnia „Arena” w serbskim mieście Prijepolje

W naszych czasach, gdy za sprawą internetu wiadomości błyskawicznie się rozchodzą, oferta pomocy Hoxhaj trafiła do sieci, a poprzez nią do mediów. Ktoś zrobił zdjęcie kartki z ofertą pomocy i jego gest stał się sławny. Piekarz był zaskoczony, bo jak podkreślił w wywiadach z nim robionych, nie rozdaje chleba dla reklamy, bo jej nie potrzebuje. Uważa, że skoro może pomagać, to robi to.

Oprócz sklepu z pieczywem w Prijepolje ma jeszcze trzy sklepy w Kolovratu i Brodarevo. W nich też przekazuje chleb, po 1-2 bochenki na rodzinę. Zanim zdecydował się na ten gest, zasięgnął informacji, jak ma się z rozdawanego pieczywa rozliczać z fiskusem. Z własnej kieszeni pokrywa VAT. W sklepie bochenek chleba kosztuje 40 dinarów (około 30 centów Euro). Na pytanie, czy nie obawia się naciągaczy, odpowiada, że nie. Według niego, ludzie bardzo wstydzą się przyznawać do biedy, że nie mają za co kupić jedzenia rodzinie i ich wstyd trzeba przełamywać.

W Serbii, kraju liczącym niewiele ponad 7 miliona mieszkańców, drugie tyle wyjechało z ojczyzny za pracą. Dla porównania z 38-milionowej Polski, 2 miliony. Amerykański liberalny think tank Cato Institue opracował ranking „biedy”, w którym figurują państwa, przechodzące poważne zawirowania gospodarcze i według formuły: bezrobocie + inflacja + stopy procentowe-procentowa zmiana PKB = wskaźnik biedy. Wyliczenia przygotował profesor ekonomii stosowanej Steve H. Hanke z Uniwersytetu Johna Hopkinsa w Baltimore. Jego zdaniem wszystkie kraje, które uzyskują w rankingu wynik powyżej 20,0, wymagają reform. Wskaźnik Serbii – 32,3. Stopa bezrobocia ok. 18 proc. , średnia płaca ok. 350 euro.

Ferhat Hoxhaj pochodzi z rodziny, w której zawód piekarza przechodził z ojca na syna, ale jak przyznał, on chciał się uczyć, pójść na studia i zajmować się czymś innym. Wojna stanęła na przeszkodzie tym marzeniom. Był nastolatkiem, mieszkającym w Prizren, gdy wybuchła. Udało mu się z rodziną uciec do Sarajewa. Gdy powrócili, ich dwa domy były spalone. Żeby przeżyć, musiał robić to, co umiał najlepiej, czyli piec chleb. I przy tym już pozostał. Osiem lat temu otworzył piekarnie w Brodarevo, następnie w Prijepolje i Kolovratu. Zatrudnia kilkunastu pracowników, płaci podatki, bo jak zapewnia, „Jesteśmy w tym mieście i gminie, dzielimy wszystko co dobre i złe, a pomoc głodnym jest moralnym obowiązkiem”.

“Jesteśmy w tym mieście i gminie, dzielimy wszystko co dobre i złe, a pomoc głodnym jest moralnym obowiązkiem”.

Warto wiedzieć, że w Serbii je się dużo pieczywa i prawie do każdego posiłku, a chleb jest otoczony szacunkiem. Pozwalał przeżyć ciężkie czasy, a dzielenie się chlebem było i jest wyrazem troski o drugiego człowieka. W średniowieczu chleb wypiekano z „sumješice” i „suražice”, mieszanki pszenicy, jęczmienia i żyta, a na sposób wypieku zwracano szczególną uwagę. Na żarze układano liście kapusty, na nich ciasto, przykrywano je kolejną warstwą liści, a wszystko razem zasypywano popiołem. W zależności od rodzaju chleba, ciasto zagniatano z zimną i ciepłą wodą. Z zimną wyrabiano np. „proję”- chleb kukurydziany, przedłużając w ten sposób jego termin przydatności do spożycia.

W serbskich sklepach można kupić chleb „Tain”, wypiekany dla potrzeb serbskiego wojska od początku XX wieku. Jego nazwa pochodzi z języka tureckiego i oznacza przydział żywnościowy, jaki otrzymuje każdy żołnierz. O historii tego chleba można więcej dowiedzieć się w Muzeum Ponišavlja w Pirot. Kiedy młody żołnierz Aleksa Zdravković, pochodzący z tej miejscowości, wyruszał na Pierwszą Bałkańską Wojnę (1912), jego matka przykazała mu, aby zachował chleb ze swojego pierwszego przydziału żywnościowego jako talizman, który ma go chronić. Żołnierz posłuchał i przez 6 lat go nosił. Przeżył obie bałkańskie wojny oraz I wojnę światową bez najmniejszego uszczerbku. Po powrocie do rodzinnego miasta chleba nie wyrzucił, a następnie przekazał potomkom. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku rodzina przekazała tain do muzeum, do dziś podziwiają go liczne wycieczki.

Chleb. Oby nikomu go nie zabrakło, dzielmy się nim z potrzebującymi.

Haxhi Dulla

______________

Haxhi Dulla – Albańczyk z Kosowa. Studiował na Uniwersytecie w Prisztinie. Radny w gminie Suhareka. W 1989 roku zmuszony do emigracji. Od 23 lat mieszka w Polsce. Tłumacz języka albańskiego i serbskiego. W latach 2000 – 2009 tłumacz przy Polskim Kontyngencie Sił Pokojowych KFOR w Kosowie. Prezes Stowarzyszenia Polsko – Kosowskiego.

Dodaj komentarz