“Damy polskiego imperium” – święte królowe, które pokochały władzę

Święte królowe, które pokochały władzę. Gdy zabrakło dynastii, tylko one mogły zapewnić Polsce przyszłość.
Kontynent pustoszony zarazą, jakiej ludzkość jeszcze nie widziała. Czasy naznaczone upadkiem najpotężniejszych rodów. Epoka potrzebująca prawdziwych bohaterek. Kobiet zdolnych położyć podwaliny nowego polskiego imperium.

Bez Jadwigi nie byłoby królestwa. Gdy męża wygnano z kraju, to na jej barki spadła walka o przetrwanie dynastii. Gdy zaś wróg stanął u bram Wawelu, ona osobiście dowodziła ostatnim bastionem Piastów.

Elżbieta nie zasłaniała się żadnym mężczyzną. Straciła dłoń, broniąc rodziny przed atakiem oszalałego zamachowca. A gdy jej brat umarł, to ona stała się ostatnią nadzieją królestwa. I jedyną w historii Polski kobietą, która nikomu nie oddała choćby krztyny swej władzy.

Jadwiga Andegaweńska po prababce odziedziczyła nie tylko imię, ale też hart ducha. Zrobiono z niej króla, licząc, że będzie bezwolną marionetką. Ale to ona utorowała drogę do polskiej potęgi. Pokora, pobożność i nieposkromiona ambicja. Przełomowy moment dziejów. I wybitne damy, bez których nie byłoby Rzeczpospolitej Obojga Narodów.


Fragmenty książki

Kobieta król

Andegawenka ruszyła pod eskortą kościelnych dostojników i w otoczeniu rzesz dworzan w kierunku katedry. Z wież świątyni rozlegało się donośne bicie dzwonów, a dwaj wyposażeni w relikwiarze biskupi podtrzymywali dziesięciolatkę, gdy ta przekraczała próg świątyni. Już za moment miała rozpocząć się pierwsza taka ceremonia w dziejach Polski. Pierwsza i wyjątkowa, bo głównym bohaterem nie był wreszcie mężczyzna.

Matka Boska ma twarz Jadwigi Andegaweńskiej?

Jagiełło do wykonania dzieła ściągnął malarzy aż z dalekiego Wiednia. Zdaniem holcera postępował z rozmysłem i z jasnym planem. Rzemieślnicy przywieźli ze sobą portret młodej Jadwigi Andegaweńskiej znajdujący się niegdyś w posiadaniu jej niedoszłego męża, Wilhelma habsburga. Na żądanie polskiego króla i w myśl jego wskazówek nową Matkę Boską namalowali… właśnie na wzór i podobieństwo nieżyjącej polskiej królowej. Jako młodą kobietę o wysokiej twarzy, długim i prostym nosie, chmurnych oczach oraz drobnych ustach. Ubraną w czerwoną suknię, ale też w niebieski płaszcz pokryty liliami heraldycznym, a więc symbolem dynastii Andegawenów. Przede wszystkim zaś – jako smutną i pogrążoną w rozmyślaniach panią. Słowem – namalowali ją tak, jak swoją żonę zapamiętał Jagiełło. I jeśli odważna hipoteza odpowiada prawdzie, to właśnie na Jasnej Górze znajduje się obraz najbliższy portretowi młodej królowej

Dodaj komentarz