Rola fotografii w życiu człowieka

Otaczający świat przemawia do nas obrazami. Chcąc nie chcąc jesteśmy, na nie skazi. Nawet kiedy zamykamy oczy, one wirują w naszych głowach. Bywa, że prześladują nasze sny. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielka jest ich moc sprawcza. Tworzą nasze wyobrażenia o świecie, drugim człowieku. Są też częścią nas.
Wszystko zaczęło się od szkiców na ścianach jaskiń

Obrazy towarzyszą człowiekowi od początku jego istnienia. Są sposobem wyrażania uczuć, jak też służą komunikacji z drugim człowiekiem. Homo sapiens, zawsze tworzył je w swojej głowie i to one właśnie są jednym z czynników, które sprzyjają procesom rozwoju naszej cywilizacji. Obrazy służą człowiekowi, ale mogą też być jego brzemieniem.

Każdy wcześniej zrodzony przez potrzebę wynalazek, jakim świat nas obdarował, najpierw powstawał w formie obrazu w głowie przedstawiciela gatunku ludzkiego. Dzisiaj obrazy te, możemy przekazywać w różnej formie, za pośrednictwem różnych technik. W zasadzie, odkąd człowiek uświadomił sobie, że żyje w świecie obrazów i że dzięki nim  może komunikować się z innymi ludźmi, obrazy stały się jednym z głównych narzędzi komunikacyjnych, dzięki którym wyrażał swoje myśli i pragnienia. Ostrzegał, informował, nakazywał. Tworzył je w najrozmaitsze sposoby. Już w czasach prehistorycznych, zaczął zamieszczać rysunki na ścianach jaskiń. Dzięki czemu rejestrował historie ze swojego życia.

Z chwilą kiedy, nastał czas, w którym człowiek nauczył się sprawnie posługiwać pismem, komunikacja za pomocą obrazów, czy też raczej obrazków, ustąpiła miejsca słowu pisanemu. Sam akt tworzenia obrazów stał się sztuką dostępną tylko dla wybranych. Tych, którzy znajdowali czas  na tworzenie, ale mieli też do tego odpowiednie predyspozycje.

Fotografia a Sztuka

W roku 1826 zarejestrowano pierwsze zdjęcie fotograficzne, i tym samym, człowiek otrzymał kolejne narzędzie, które umożliwiło mu utrwalanie i wyrażanie siebie, świata. Fotografia, podobnie jak malarstwo początkowo była sztuką tylko dla wybranych. Długo też toczono spory o to, czy w ogóle jest ona sztuką. “Fotografia to nie przypadek – to koncepcja”, twierdził Ansel Adams. “Traktowanie aparatu, jak gdyby był to karabin maszynowy (…) fatalnie wpływa na wynik”. Ansel powiada, że aby wykonać dobre zdjęcie, “trzeba je przedtem samemu zobaczyć”. Natomiast Monholy Nagy pisze: “to nieistotne, czy fotografia daje nam dzieła sztuki, czy też nie”. Jak pisze w swojej książce Suzan Sontag, “fotografowie, którzy dojrzewali w latach czterdziestych, są śmielsi, otwarcie kręcą nosem na sztukę, utożsamiają ją ze sztucznością”. Ale czymże jest sztuka, jak nie sposobem przedstawiania, lub wyrażania otaczającego nas świata. Susan Sontag dodaje, że “człowiek nie zrozumiał jeszcze prawdziwych rozmiarów tryumfu fotografii jako sztuki oraz nad sztuką”.

Aktualnie, każdy z nas może robić zdjęcia. W różnym stopniu przemawiają one do świadomości drugiego człowieka, a nawet do samoświadomości samego wykonawcy. Z różnych powodów są też tworzone. Nie wszystkie przemawiają w sposób, jaki ich twórca by sobie życzył. Nie wszystkie fotografie można zakwalifikować jako dzieła sztuki. A ich interpretacja, może być bardzo różnorodna. Mają różną wartość i często różne znaczenie. Niemniej jednak fotografie są czymś co niezaprzeczalnie wzbogaca nasze życie. Dzięki nim zatrzymujemy czas i tworzymy portret otaczającej nas rzeczywistości.

Siła odziaływania 

Bez wątpienia fotografia ma wielką moc, siłę sprawczą, zarówno dla jednostki, jak i dla ogółu. Wielokrotnie jest świadomym narzędziem w rękach jej twórców. Zwraca uwagę na problemy społeczeństwa. Jak pisze Susan Sontag, fotografia bywa zaangażowana, szczególnie ta amerykańska, która przekonuje nas o nieuchronnych zmianach. Fotografia może zwracać uwagę na to, co należy naprawić, z czym się ludzie borykają i nad czym ubolewają. Porusza sumienie. Bywa na tyle wyrazista, że potrafi doprowadzić do zmian ustawodawczych. Przykładem są zdjęcia Lewisa Hinea, wykonane dzieciom pracującym w przędzalniach, na polach buraczanych i w kopalniach. Sander pisze, że “zdjęcia wywarły tak duże wrażenie, że po ich publikacji władze zdelegalizowały prace nieletnich”. Jest to niezbity dowód na to, że zdjęcia mają moc sprawczą i mogą zmieniać świat na lepszy. Niestety, mogą też wyrządzić wiele nieodwracalnych szkód moralnych, a naweto społecznych  i powodować ogólne znieczulenie na otaczające nas zło.

Susan Sontang, w swojej książce “O fotografii”, dużo uwagi poświęca twórczości Diany Arbus. Jej dzieła, jak pisze Sontang , “stanowią dobry przykład czołowej tendencji w “wysokiej” sztuce krajów kapitalistycznych: tendencji do stłumiania albo przynajmniej zmniejszania skrupułów. Wiele dzieł sztuki współczesnej poświęcono obniżaniu poprzeczki przed tym, co uznaje się za okropne, przyzwyczajając nas do tego, czego dawniej nie moglibyśmy znieść, gdyż zanadto nas to szokowało, bolało albo zawstydzało” i wykazania tego, że “okropności życia można przeżywać beznamiętnie”(…) “Na dłuższą metę nie oznacza wyzwolenia, ale uszczerbek dla zdrowia, osobowości: pseudooswojenie z koszmarem potęguje aliencje, zmniejsza zdolność do reagowania w normalnym życiu”. Diaana Arbus, autorka groteskowych zdjęć, w 1971 roku popełniła samobójstwo.

Film dokumentalny, który został poświęcony fotografowi wojennemu James’owi Nachtwey, prezentuje nam fotografa uznawanego przez wielu za najlepszego w swojej dziedzinie. Po obejrzeniu tego filmu można odnieść wrażenie, że podobnie jak Diana Arbus, Nachtwey przekroczył granice fascynacji ludzkim cierpieniem. Jego zdjęcia są szokujące, a przy tym nad wyraz artystyczne, idealnie skomponowane, a ich groteskowość wzmacniana jest dodatkowo przez grafików komputerowych. Kiedy fascynacja ludzkim nieszczęściem staje się pasją fotografa, kiedy delektuje się nim, a jego zdjęcia nic nie zmieniają w życiu fotografowanych ludzi, można upatrywać sygnału ostrzegawczego. Jest on bliski kolejnej granicy. Tym razem dotyczącej jego samego. Granicy, po przekroczeniu której, może doznać nieodwracalnego “uszczerbku na zdrowiu”, o którym wspomina Susan Sontang.

Warto wspomnieć tu jeszcze poetę Baudelaire’a, który o fotografii pisze w taki sposób:

“Wszystko co wielkie miasto odrzuciło, wszystko co ono zgubiło, wszystko czym wzgardziło, wszystko co zdruzgotane, fotograf kataloguje i zbiera…Sortuje i mądrze wybiera: zbiera niczym nędzarz strzegący skarbu te odpady, które przybiorą postać przedmiotów pożytecznych i przyjemnych w szczękach bogini Przemysłu”

Chińczycy, chyba jak nikt inny pojęli siłę fotografii. Bardzo ostrożnie do niej podchodzą. W przeciwieństwie do fotografów amerykańskich nie skupiają swojej uwagi na jednostce, na drobiazgach. Nie fotografują tego, co złe, co wstydliwe. Nic w tym dziwnego, bo wiele różni ich od kultury zachodu, w której społeczeństwo jest rozdrobnione i skupia się na swoim ja. Kultura kolektywistyczna wymaga od nich, aby  skupiali się na wartości wspólnoty, jaką tworzą. Nie ma tu za wiele miejsca na indywidualizm. Dlatego też ich zdjęcia, to zazwyczaj zdjęcia grupowe, pozowane. Susan Sontang pisze, że takie ostrożne podejście do fotografii, jest charakterystyczne dla ludzi w pierwszych fazach kultury fotograficznej. Dość krytycznie ocenia rolę fotografii w Chinach, dyktaturę z nią związaną. Zarzuca, że ich fotografia niewiele mówi. Nie sposób mi się z nią zgodzić. Zarówno fotografia amerykańska, jak i chińska, czy też europejska, mówią dokładnie to, jak poszczególne społeczeństwo wygląda. Fotografie, są jej zbiorowym portretem. Odzwierciedleniem rzeczywistości. Europejska jest pod wpływem jednego, jak i drugiego nurtu. W amerykańskiej  jest dużo bałaganu, szumu, różnorodności, ekspresji , zaciekawienia graniczącego z obłędem. W chińskiej, z uwagi na kulturę kolektywistyczną  unika się tego rozdrobnienia, uwagę natomiast skupia na wspólnocie. Nie dopuszcza się do głosu  wartości, którymi kieruje się Ameryka. Sontang pisze, że “Chiny dostarczają przykładu dyktatury, której naczelną ideą jest “dobro”.

“Wysiłki czynione przez fotografów pragnących naprawić nadwątlone rzeczywistości przyczyniają się do jego dalszego nadwątlenia. Nasze uciążliwe poczucie przemijalności wszystkiego, staje się dotkliwsze, gdy aparaty fotograficzne dostarczają nam środków “utrwalenia” ulotnego ruchu. Konsumujemy obrazy w jeszcze szybszym tempie i, jak słusznie podejrzewał Balzac mówiąc o pożeraniu przez aparaty fotograficzne warstw ciała, obrazy pożerają rzeczywistość. Aparaty fotograficzne są szczepionką i zarazem, stanowią środek przywłaszczania rzeczywistości i środek sprawiający, że jawi się ona jako przestarzała.”

 
Kiedy fotografia staje się iluzją
i jak na przestrzeni lat zmienia się jej odbiór?

To, w jakim stopniu fotografia przedstawia prawdę a w jakim jest iluzją, zależy głównie od tego, jakimi wartościami kieruje się fotograf, w jakim nurcie wykonuje zdjęcia. Zależy od jego poglądów, sposobu widzenia świata, jego fascynacji. Także od tego, na jaki grunt trafiają zdjęcia twórcy, oraz od wrażliwości samego odbiorcy. Jak to wykazała Susan Sontag, wrażliwością fotograficzną można umiejętnie sterować. Można pokazywać to, co chcemy i unikać tego, co jest dla nas niewygodne, lub nie odpowiada naszemu zamysłowi. Przekazem fotograficznym można łatwo manipulować.

Rola zdjęć w życiu człowieka jest ogromna i na dobrą sprawę chyba wciąż nie jest doceniana. Na przestani lat  zmieniają się tendencje i nurty w fotografii. Zmienia się też sam przekaz, wartość, jak też prawda o samej fotografii. Jak pisze Susan: “O ile bowiem obrazy i wiersze nie stają się lepsze, atrakcyjniejsze tylko dlatego, że są stare, to wszystkie fotografie stają się ciekawsze i wzruszające, o ile tylko dostatecznie się zestarzeją”. Mówi także, że nie istnieje cos takiego jak zła fotografia, a tylko zdjęcia mniej lub bardziej ciekawe, mniej ważne, czy też mniej tajemnicze. Warto też zaznaczyć, że nie wszystkie zdjęcia z upływem czasu, zyskują jednak na wartości.  Jedne obronią się przed upływającym czasem znakomicie, i zyskają dodatkową wartość, tak jak np. zdjęcia Atgeta, a inne powoli przejdą w zapomnienie, a w najlepszym wypadku, w spokoju będą oczekiwały swojego renesansu. Bo jak już wiele razy zauważaliśmy, historia lubi zataczać koła. To co dziś  może nam się wydawać mało wartościowe, z biegiem czasu ponownie zyska na wartości.

Naciskając na spust migawki aparatu, zatrzymujemy  czas w kompozycji, której ramy sami sobie wyznaczyliśmy. A wraz z tym, wiele przekazów danej chwili.  Co ciekawe, każdy człowiek w tym samym czasie i w tym samym miejscu jest w stanie dostrzec i zatrzymać zupełnie inne momenty życia,  inną wartość chwili i pokazać subiektywną prawdę o świecie, fotografowanej rzeczywistości, o człowieku.

Tekst i zdjęcia Dorota Kozioł Komarnicka

Literatura:

Susan Sontag, O fotografii

Roland Barthes, Światło obrazu

Chiny, Kraj Niebiańskiego Smoka, pod redakcją prof. Edwarda L. Shaughnessy

One thought on “Rola fotografii w życiu człowieka

  • Listopad 30, 2015 at 7:53 pm
    Permalink

    Bardzo ciekawy artykuł,pozdrawiam.

    Reply

Dodaj komentarz