Irlandia – Museum of Style and Icons

Robiąc noworoczną demolkę w mojej szafie, zainspirowałam się tym razem pobytem w Museum of Style and Icons Newbridge Irlandia południowa (Hrabstwo Kildare) ok. 30 km od Dublina. Pewnie spytacie dlaczego, ale moja odpowiedź będzie niejednoznaczna i mocno rozbudowana. Zachęcajaca do przemyśleń i odwiedzin w muzeum i do podróżowania. 

Wprawdzie autentyczne kreacje noszone kiedyś przez Merlin Monroe, Księżną Dianę, Elizabeth Taylor, Audrey Hepburn, Barbrę Streisand, Tippi HedenIngrig Bergman, Gretę Garbo nigdy w mojej szafie nie zagoszczą i to nie tylko ze względu na rozmiar, ale mogą przecież stale inspirować, nie tylko do robienia porządku w szafie. 

Zwiedzanie wystawy to na prawdę sporo historii pokazanej z klasą i zwiedzającego wprawiającej zazwyczaj w zachwyt. Wystawa czasowa „A history of the Little Black Dress” (LBD), której doświadczyłam, urzekła mnie na tyle, że podjęłam strategiczne wręcz decyzje, a raczej postanowienia, że LBD w stanie sztuk dwie w mojej szafie to zdecydowanie za mało.

I chociaż, pewnie nie będą one od najlepszych projektantów, Chanel, Karl Lagerfeld, Yves Saint Laurent, Alaia, Gianni Versace, Gucci, Jean Paul GaitierBalenciaga, Georgio Armani, Alexander Mc Queen tak jak te pokazane na wystawie to jednak będąc nimi zauroczona i zainspirowana mam swoje pomysły. Ale wracając do M.O.S.I. bo tak w skrócie czy też potocznie nazywa się muzeum, to bardzo polecam podczas pobytu w Irlandii jego zwiedzenie, czy zwiedzenie fabryki, skorzystanie z restauracji czy odwiedzenie sklepu.

Irlandia, Museum of Style and Icons Newbridge, Agnieszka Drzewoska ©

Zdecydowanie jest to jedno z muzeów, zawarte w sloganie :muszę zobaczyć. Wejście dla osoby dorosłej kosztuje 7 euro, oczywiście nie można zapomnieć o muzeum Guinesa, czy irlandzkiej whiskey J. Wracając jednak do wystawy czasowej LBD, to warto przypomnieć trochę jej historii, którą wystawa podczas prelekcji pokazuje w niebanalny sposób. Otóż owa „mała czarna” (nie kojarzyć z kawą) jako uosobienie elegancji i szyku wypromowana została przez jej matkę Coco Chanel i to według mnie od wielu lat dla nas kobiet niezbędny mundurek. Pojawia się w najróżniejszych interpretacjach zarówno wytwornych, jak i seksownych czy pogrzebowych. 

Tak sobie siedzę w kapcioskarpetkach za euro pod moją szafą i myślę, jak taka prostota mogła zagościć w głowie Coco Chanel i podbić świat. Widać mogła. Bo prostota w życiu i na wieszaku zawsze wygra. Podążając za tą myślą oczami przepełnionymi widokami z wystawy i smutkiem w oczach kobiet noszących te wspaniałe kreacje już nie tylko w wyobraźni, ale i na jawie — zastanawiam się, czy każdego dnia musi być mój pokaz na wybiegu, a może warto pokazać sobie samej, że to świat jest moim królestwem i zostawić moją szafę w spokoju….

Tekst i zdjęcia Agnieszka Drzewoska ©

You May Also Like

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: