NOWY ROK, STRZELANIE Z BICZA, KRÓLEWSKIE PODARUNKI

W huku strzałów, trzaskaniu z bicza, głośnym waleniem w blachy i dzwonieniem blaszanymi puszkami, witano Nowy Rok. Im głośniej tym lepiej. Ważne aby skutecznie przepędzić staruszka, który i bez tego przechodził do historii. Niekiedy wręcz w niepamięć. Można by rzec, że taki był klimat i takie były obyczaje. Z obyczajami trudno dyskutować, a czas i dla nich był bezlitosny.

Słowianie rozpoczynali rok w porze wiosennej. Kiedy do życia budziła się natura. Pierwsi chrześcijanie świętowali Nowy Rok 6 stycznia, później przełożyli na 25 grudnia – dzień przesilenia zimowego. W końcu ustalono, że Nowy Rok będzie obchodzony w dniu, w którym Jezus otrzymał imię, czyli 1 stycznia. Nie tak łatwo przyjmowała się jednak ta data. Najbardziej oporni byli Rosjaninie, którzy dopiero od 1700 roku Nowy Rok świętują 1 stycznia. W Hiszpanii od 1250, a we Francji od 1564 roku.

Nowy Rok to magia, to wróżba na nadchodzące dni. Dlatego tak ważne było, aby obchodzić go w dostatku i radości. Na noworocznym stole nie może nigdy zabraknąć chleba! Jak pisał Gloger: „ Dzień ten powinien zawsze zastać bochen chleba na stole domowym…jako znak obfitości daru bożego, który przez cały rok nie powinien schodzić ze stołu, ale zawsze przysłonięty obrusem służyć na powitanie gościa i ubogiego”. Jeszcze do niedawna w dniu tym obsypywano się owsem. „Rolnicy obsypywali się owsem na znak pożądanej obfitości zboża, a ci, którzy obchodzili domy innych z powinszowaniem, nosili owies w rękawie i na wszystkie rogi stołu sypali po szczypcie”, życząc:

na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok,

aby was nie bolała głowa ani bok, aby wam się rodziła i kopiła pszenica

i jarzyca, żytko i wszystko”.

Sam owies to jednak za mało aby zapewnić sobie obfitość. Kto poważnie myślał o fortunie w nowym roku, musiał wykraść drobne rzeczy swoim bliskim, lub znajomym. A cała rzecz polegała na tym, aby później żądać za zdobyczne przedmioty zapłaty. Dlatego tak istotne było, aby z jednej strony nie dać się okraść, a z drugiej samu jak najwięcej zawłaszczyć. Swoją drogą, czy nie pozostało nam coś z tego zwyczaju do dnia dzisiejszego? Jedynie formuła jakby uległa tylko zmianie.

Za wykupne młodzież urządzała biesiadę w dniu noworocznym. Mówią, że aby Rok Nowy był pomyślny, trzeba nazdobywać cudzych rzeczy, zakańczając stary” – Z. Gloger.

PODARUNEK ZA ŻYCZENIA

W dobrym tonie było osobiste składanie życzeń. Ale, należało czynić to zgodnie z obowiązująca hierarchią: dzieci składały życzenia rodzicom, kawalerowie pannom, panwie sługom, bogaci ubogim. I zawsze każdy wiedział, co komu ma życzyć. Można przypuszczać, że składający życzenia, wyrażał swoje prośby i uwagi. Odbiorca, odwzajemniając je, powinien był zaprosić na obiad. Za czasów Króla Stanisława Augusta, rozpowszechniły się wizytowe bileciki, wizytówki, które rozsyłano do zaprzyjaźnionych domów z powinszowaniem nowego roku – „z p.n.r.”; z francuskiego – pour feliciter la nouvelle annee” – „p.f..n.a.”

Na samych życzeniach nie kończono. A okres od Nowego Roku, do Trzech Króli, był szczególny. W czasie tym, ludzie obdarowywali się podarunkami, tzw. kolędami. Trudno się dziwić, że w myśl panującej wówczas hierarchii, każdy chciał złożyć życzenia królowi. Bywało, że król sowicie dziękował za życzenia i odwzajemniał je godnymi jego pozycji podarunkami. Jak pisał Franciszek Zabłocki:

Podarunki były różne: od króla można było dostać wioskę wysadzaną szlachetnymi kamieniami, konia z rzędem (…) Kolęda mogły być zarówno spodnie czy lniana koszula, juchtowe buty, butelka wódki…szczodrość w tym dniu była nieodzowna, kwitła przez wieki”.

Czy dziś, tak jak w czasach królewskich w Nowy Rok obdarowujemy się kolędami – prezentami? Chyba nawet śpiewać już niekoniecznie je lubimy. Jak pisze Gołębiowski – „to wszystko wyszło z mody”.

Tak czy inaczej, ja w myśl dzisiejszych obyczajów, życzę Wam abyście każdego  dnia nadchodzącego Nowego Roku, mieli wiele powodów do radości. Abyście na swojej drodze spotykali samych życzliwych i normalnych ludzi. Swoją inteligencją rozbrajali tych, którzy niekoniecznie są po Waszej stronie. Dalekim łukiem omijali tych, z którymi żyć się nie da. Niech Wam zawsze zdrowie służy i dobry humor nigdy nie opuszcza! A na koniec i w myśl dawnych obyczajów, niepokornie wypatruję zaproszenia na królewski obiad. A co!

Dorota Izabel Komarnicka

Dodaj komentarz