Ryszard Kapuściński. Dziś żałuję, że nie jego wybrałam

Przyjeżdżał specjalnie dla mnie do Zielonej Góry. Spacerowaliśmy po lasach. Kiedy  byłam w Warszawie, zapraszał mnie do restauracji. Bywałam u niego w kawalerce na Woli. Był wtedy wolnym człowiekiem, ale ja byłam zakochana w kimś innym. Piękne to było i czyste. Dziś żałuje, że nie jego wybrałam.

W jego  kawalerce książki leżały na podłodze, bo wszystkie półki były pozajmowane literaturą z całego świata. Wszechobecne książki. Nie było miejsca do siedzenia,  a w ciasnej kuchni w zlewie stosy niemytych talerzy i butelek po mleku. Nie miał czasu na tak przyziemne zajęcia. Z Persji przywiózł mi wisiorek z masy perłowej z wymalowanym rajskim ptakiem…

Był bardzo skromny, nigdy się nie wywyższał. Wręcz przeciwnie. Ciesze się, że dane mi było spotkać w życiu takich wspaniałych Ludzi. WIELKICH – mówi dziennikarka Danuta Kuleszyńska.

Kiedy zaczynał swoją przygodę z piórem, miał zaledwie 17 lat. Do dzisiaj pozostał mistrzem niepokonanym. Dla wielu wzorem, autorytetem, źródłem inspiracji. Jego dzieła mają zapach życia, są niezapomnianą lekcją historii, życiowej mądrości.

Swoją pierwszą podróż pozaeuropejską odbył do Indii w 1956 roku. Była to podróż, która nauczyła  go pokory, której on sam uczył później swoich czytelników. W Indiach przekonał się jak  ważne jest w spotkaniu z innością  przygotowanie i wiedza.  Czuł się tam  osaczony znakami, których nie rozumiał, nie znał języka.  Jak sam przyznał, pojechał  nieprzygotowany i powrócił zawstydzony. Po powrocie chciał się zaszyć w swoim kraju. Na szczęście, nie na długo.

“Każdy ma swoją własną mapę świata. Inną mapę ma dziecko, inną dorosły. Inną ma Tybetańczyk, który nigdy nie opuścił swoich gór, a inną mieszkaniec Manhattanu zamknięty w kanionach swojego miasta. Stąd częste trudności w porozumieniu się, gdyż mówiąc o świecie mamy przed oczyma różne jego mapy, obrazy, wizje.”  Ryszard Kapuściński, Lapidarium II

Biograf Artur Domosławski określił twórczość Kapuścińskiego jako szczególny rodzaj literatury faktu, która nie gardzi fikcją. Na co profesor amerykańskich uczelni, piszący wcześniej dla “New Yorkera”, ujął to w pytaniu-odpowiedzi: “Co za różnica, na której półce postawimy “Cesarza” i “Szachinszacha”: fiction czy non-fiction? To i tak nadal będą wspaniałe książki”. – pisze Mateusz Zimmerman w artykule “Empatia Reportera”.

W dziesiątą rocznice śmierci Ryszarda Kapuścińskiego,  Mistrza wspominała dziennikarka Danuta Kuleszyńska.

Tekst, Dorota Kozioł Komarnicka

Zdjęcia pochodzą z archiwum D. Kuleszyńskiej

You May Also Like

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: