Mamy sposób na szczęście. Przeczytaj, jeśli wciąż go szukasz

Któż z nas nie pragnie być szczęśliwym? Doświadczać tego błogostanu dzień po dniu? Dlaczego to uczucie nie może trwać wiecznie? Dlaczego nawet „niepoprawni optymiści” czasem się smucą? Czy można naturalnie podwyższyć w naszym organizmie poziom szczęścia? Odpowiedź jest prosta. Można, a nawet trzeba!

Walentynki już były. Do wiosny wciąż daleko. Na dworze albo roztapiający się śnieg, błyskawicznie zamieniający się w błoto, albo świeżo spadłe płatki wywołujące paraliż komunikacyjny. Autobus znowu się spóźnia a pod dopiero, co spadłym śniegiem, zamarznięty lód podstępnie plącze nam nogi. Ciemno, zimno, szaro, buro i ponuro. A do tego wszystkiego smog, który jak za chwilę się okaże, zaatakuje nas nawet z naszej własnej lodówki. I bądź tu człowieku szczęśliwym, uśmiechaj się do ludzi i nie klnij, na czym świat stoi. Tylko jak?

Przepis jest bardzo prosty: bierzemy dużą miskę (może być garnek) i wrzucamy do niego kolejno: endorfiny, które zasypujemy warstwą serotoniny, do tego na tarce o grubych oczkach ścieramy trochę dopaminy. I gotowe. Mamy nasz eliksir szczęścia.

Szczęśliwi ludzie żyją dłużej

Endorfiny, pierwszy składnik, bez którego nasza mieszanka nie może się udać to taka „wewnętrzna morfina”, tylko że, za jej posiadanie nie czekają nas nieprzyjemne konsekwencje. To właśnie te hormony zmniejszają napięcie, łagodzą ból i uspokajają nasze emocje. Ich produkcją zajmuje się nasz mózg, a my możemy go wspomóc poprzez śmiech. Szczery śmiech (udawany się nie liczy), to prawdziwa siła napędowa tego hormonu.

Ruch pod każdą postacią: więc tańczcie, biegajcie, pływajcie, wsiądźcie na rower i pamiętajcie, że czas potrzebny na przedostanie się endorfin do naszej krwi to minimum pół godziny wysiłku fizycznego. A potem bez zbytnich wyrzutów sumienia sięgnijcie po czekoladę ona. Oprócz podniesienia poziomu endorfin załatwi też kwestię kolejnej części składowej naszej mikstury serotoniny. To ona zarządza naszym snem i nastrojem. Jako neuroprzekaźnik uwija się w naszym mózgu jak mróweczka, przekazując impulsy wywołujące pozytywne wrażenia. Nie bez powodu zwą ją „hormonem szczęścia”. Kiedy jej poziom jest wysoki, odczuwamy zadowolenie, radość, wierzymy w siebie i swoje możliwości. Jej spadek powoduje smutek i niekiedy agresję. Prowadzi do depresji, ale i na to jest sposób.

Szczęście to ruch, uśmiech i zdrowie odżywianie

I znowu wracamy na siłownię, aktywność fizyczna to lek najtańszy z możliwych. Po ćwiczeniach zaś możemy ułożyć się w fotelu i posłuchać relaksującej muzyki czy odgłosów natury. Możemy także sami pośpiewać. To dodatkowo podwyższy nam poziom endorfin, zwłaszcza jeśli tak, jak ja nie macie za grosz talentu wokalnego i czynność ta wywołuje w Was szczery i niepohamowany śmiech. Jednak nie samym śmiechem człowiek żyje.

Czas pognać do kuchni i uzupełnić ubytek kalorii. Najlepiej produktami bogatymi w tryptofan, ten aminokwas jest tym dla serotoniny, czym dla rolnika żyzna ziemia. Jest niezbędny do jego wytwarzania. A znajdziemy go w: bananach, orzechach, soczewicy, serach, jajach, pestkach dyni, rybach i chudych mięsach no tak i w gorzkiej czekoladzie oczywiście też. W końcu cukier wpływa na wydzielanie serotoniny. I na koniec dopamina „bliska kuzynka” amfetaminy, tak jak ona powoduje przyśpieszone bicie serca, poczucie niesamowitego zadowolenia, wręcz euforii.

Szczęście to stan umyłu, a optymiści żyją dłużej

Stan bardzo podobny do zakochania się, kiedy aż braknie nam tchu z radości. Spokojnie, bo przecież już wiemy, że endorfiny nie pozwolą nam na „euforyczne szaleństwo” w miejscu publicznym i w odpowiednim czasie i miejscu zadziałają na nas, odprężając i kojąc nasze emocje. Niemniej jednak dopominamy się dopaminy i dlatego znowu do znudzenia musimy: ćwiczyć i odpowiednio się odżywiać. Bez obaw czekolada też i w tym przypadku winna znaleźć się w naszym jadłospisie. A oprócz niej także migdały, ziarna słonecznika, zielona herbata i jogurt. Pamiętajmy jednak, że dopamina uzależnia, zbyt wysoki jej poziom spowodowany np. nadmiernym spożyciem alkoholu skutkuje czasem skłonnościami do hazardu czy zbytniej rozrzutności, nierzadko też jest przyczyną zdrad małżeńskich, a wszyscy wiemy, że w życiu najważniejsza jest równowaga.

Wiecie już jak poczuć szczęście i jak je utrzymać. Pamiętajcie, że to nie tylko stan emocjonalny, ale i styl życia. Optymiści żyją dłużej i cieszą się lepszą odpornością, wirusy i infekcje rzadziej ich dopadają, a świat ma więcej barw.

Szczęścia i pozytywnego szaleństwa życzę!

Małgorzata Kalińska

You May Also Like

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: