“Trzęsienie ziemi wstrząsnęło budynkami, ale nie poruszyło sposobu myślenia ludzi” – NEPAL, DWA LATA PO TRAGEDII

Dziś mija druga rocznica jednej z największych katastrof naturalnych w historii Nepalu. Trzęsienie ziemi z 25 kwietnia 2015 roku było szesnaście razy silniejsze, niż to pamiętne na Haiti w 2010 roku i równe sile pięciuset bomb zrzuconych na Hiroszimę.

W jego wyniku śmierć poniosło prawie dziesięć tysięcy osób, a dwadzieścia tysięcy zostało rannych. Szkody materialne dotknęły osiem milionów ludzi, którzy stracili dorobek całego życia, własności ruchome i nieruchomości: domy, dobytek, żywy inwentarz oraz ziemię uprawną. Nie wspominając o niepoliczalnych kosztach psychicznych.

Pytanie, na które odpowiedź najbardziej nas dzisiaj interesuje, to: na jakim etapie znajduje się odbudowa kraju; co zostało zrobione przez dwa ostatnie lata?
– Ślimacze, żółwie tempo – tylko tak, poprzez stereotypowe i przysłowiowe odwołania do fauny, określa się proces rekonstrukcji zniszczeń. Ale brakuje w świecie istot żywych adekwatnych terminów, które odzwierciedlałyby rzeczywistą skalę braku efektywności nepalskiego rządu.

Słów brakuje też poszkodowanej ludności na wyrażenie swojej frustracji

Setki tysięcy ludzi nadal żyje w schronach, szałasach, namiotach – konstrukcjach w zamyśle tymczasowych. Ale tymczasowości w Nepalu nie ma końca.
Nadal całe wioski i społeczności nie otrzymały żadnej formy pomocy rządowej. Obiecana suma 300,000 rupii miała zostać wypłacona poszkodowanym w trzech transzach. Tymczasem nie wszystkie z rodzin, jakim odszkodowanie przysługuje, otrzymały choćby pierwszą transzę…

Infrastruktura

National Reconstruction Authority (NRA), agencja rządowa odpowiedzialna za kierowanie procesem odbudowy kraju po trzęsieniu, planowała ukończenie prac w ciągu pięciu lat. Natomiast szkoły, budynki służby zdrowia oraz domy prywatne miały zostać odbudowane w dwa-trzy lata. Jak dotąd, a więc tuż przed upływem zakładanej perspektywy czasowej, udało się odbudować jedną szóstą infrastruktury opieki medycznej (przychodnie, szpitale, ambulatoria), ułamek placówek szkolnych – 85% z nich czeka na naprawę bądź odbudowę, i nieco ponad dwadzieścia tysięcy prywatnych domów.

Ponad pół miliona rodzin, które straciły dach nad głową, nie zaczęły jeszcze żadnych prac. Podobnie ma się rekonstrukcja ośmiu tysięcy zniszczonych projektów wodnych – dotychczas zreperowano zaledwie kilkaset.

Zabytki

Zidentyfikowano 750 zabytków – niektóre z nich najwyższej klasy, należące do światowego dziedzictwa kulturowego – wymagających rekonstrukcji (uległy częściowemu lub całkowictemu zniszczeniu). Jak dotąd zaledwie dwadzieścia z nich zostało odbudowanych. Ale i to nie powinno nikogo cieszyć. Rząd przyznawał kontrakty na odbudowę tym firmom, które zaoferowały najniższą cenę w przetargu, nie bacząc na ich brak doświadczenia i kompetencji w dziedzinie restauracji zabytków.

 

Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka:
– Absolutny brak koordynacji działań między poszczególnymi agencjami rządowymi, wojna o stołki i intratne pozycje a tym samym dostęp do milionowych funduszy z pomocy zagranicznej, rywalizacja o zakres kompetencji, bierność i indolencja, korupcja etc. etc. etc.
Znamienny jest fakt, że tysiące ofiar odbudowało swoje domy własnym sumptem, zanim jeszcze zdołano powołać National Reconstruction Authority – negocjacje międzypartyjne o to, kto stanie na czele agencji, toczyły się zażarcie i niespiesznie.
– Brak siły roboczej – murarzy, stolarzy etc.
W Barpak w dystrykcie Gorkha, a więc w epicentrum trzęsienia, większość z pracujących dziś na budowach robotników to mieszkańcy południowego Taraiu, a nawet Indii. Młodzi mężczyźni z Barpak, tak jak i z innych wiosek i miejscowości z terenu całego Nepalu, są zatrudnieni nomen omen na budowach, w krajach Zatoki Perskiej, dokąd wyemigrowali za pracą lata temu.
Nepal – kraj migrantów zarobkowych, jest jednym z największych eksporterów siły roboczej na świecie, której brakuje teraz do odbudowy zniszczeń w Nepalu.
– Brak materiałów do budowy i rosnące ceny.
Popyt na żwir, cement, metalowe elementy konstrukcyjne etc. jest ogromny, znacznie większy niż podaż. Koszty budowy wzrosły więc do takich poziomów, że nawet gdyby wypłacono ofiarom całą obiecaną sumę odszkodowania w jednej transzy i bez zwłoki, nie zdołają zbudować za nią domu przy obecnych cenach.

Uczymy się na błędach?

National Reconstruction Authority szacuje, że spora część odbudowanych domów nie spełnia kryteriów bezpieczeństwa, nie były budowane zgodnie z wytycznymi w zakresie odporności sejsmicznej. W dystrykcie Gorkha na przykład dotyczy to 2/3 nowych domów – a więc większości. Specjaliści ostrzegają, że zawalą się one podczas kolejnego trzęsienia.
Jak to możliwe?
Po tragedii rząd nie przeprowadził żadnego dochodzenia, nie powziął stosownych kroków wobec nieuczciwych konstruktorów czy właścicieli, stawiających domy wbrew przepisom budowlanym. Nawet w tak licznych przypadkach stwierdzonych zaniedbań, złych praktyk, w wyniku których śmierć ponieśli ludzie.

– Gdyby zostali oni ukarani, nie odważyliby się może ponownie łamać prawa, narażając po raz kolejny życie ludzi – zauważają inżynierowie.
Nadal więc oszczędza się na materiałach, wybierając te drugiej czy trzeciej kategorii; buduje na terenach nienadających się pod budowę; stawia więcej pięter niż nakazuje zezwolenie – i nie ma tu znaczenia, ile tragicznych historii sprzed dwóch lat przestrzega przed taką praktyką: dziewięciopiętrowy budynek, który zawalił się w Kathmandu grzebiąc 17 osób, zgodnie z zezwoleniem miał sięgać najwyżej szóstego piętra. Nowo powstały dom w tej samej okolicy ma pięć pięter, zamiast przepisowych trzech.
– Fundamenty tego budynku nie uniosą tego ciężaru i przy następnym trzęsieniu znów dojdzie do tragedii – powiedział Dinesh Pathak, inżynier i inspektor.
– Trzęsienie ziemi wstrząsnęło budynkami, ale nie poruszyło sposobu myślenia ludzi – dodał Pathak.
Co na to właściciel? – To nie tylko ja, wszyscy tak robią…
Nieuczciwi inspektorzy budowlani, których nie brakuje – to za ich przyczyną zginęła trudna do oszacowania liczba ludzi – wydadzą stosowne dokumenty w zamian za łapówki. Inni odmówią budującym wbrew przepisom zaświadczenia ukończenia budowy, bez którego właściciel nie może np. sprzedać domu, bądź użyć go jako zabezpieczenie kredytu. Nie skrzywdzi to jednak w żaden sposób np. tych, którzy budują pod wynajem. Dodatkowe piętro to dodatkowy dochód z wynajmu, a ryzyko ponoszą przecież lokatorzy… W takiej sytuacji trudno o skrupuły.
Ci sprytniejsi omijają prawo, oddając budynek z przepisową ilością pięter, a po uzyskaniu stosownych dokumentów dobudowują kolejne. Za ten krótkowzroczny “spryt” tysiące ludzi zapłaciło w 2015 życiem.

Ale nie każdym kieruje chciwość i lekkomyślność

Opieszałość odpowiednich organów rządowych spowodowała, że zdesperowana ludność – ci nieliczni, którzy mogli sobie na to pozwolić – podjęła budowę na własną rękę. Trudno winić ich za to, że nie chcieli wystawiać swoich rodzin na kolejne monsunowe deszcze, zimowe śniegi, letnie upały czy wiatry w prowizorycznych, trudnych warunkach. Nie doczekawszy się wytycznych rządowych, budowali tak, jak potrafi i w najlepszej wierze. A kiedy w końcu zjawiła się komisja z wytycznymi, stwierdziła brak zgodności z nimi zastanego budynku. A to oznacza, że taka rodzina traci prawo do odszkodowania…

 

Hasła “looking back and thinking ahead”, czy “build back better” nie mają zastosowania. O tragedii się nie pamięta. I nie chodzi o rozpamietywanie, ale o refleksyną, madrą pamięć, która czegoś uczy. Poległy też nadzieje wielu na odbudowę zgodnie z zasadą “trzech b” – build back better, odbudować lepiej.
Połączenie chciwości, braku odpowiedzialności i lekkomyślności urąga czci zmarłych, hańbi pamięć o tych dziesięciu tysięcach osób, którym nie udało się przeżyć tamtej tragedii – w wielu przypadkach możliwej do uniknięcia, bo do niszczycielskiej siły natury swoją rękę przyłożył także człowiek. Ale to nie skłoniło go do wyciągnięcia wniosków.

Edyta Stępczak  http://healinghaku.org/

 

 

 

 

You May Also Like

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: